Lekcja trzecia: Nowy rok szkolny bez przeciążenia

Wakacje powoli się kończą. Nauczyciele wracają do szkoły, zaczynają się rady pedagogiczne, spotkania, przygotowania sal, plany lekcji i rozmowy o tym, co czeka nas w nowym roku szkolnym.

To moment, w którym po kilku tygodniach odpoczynku bardzo łatwo ponownie wejść w dobrze znany rytm. Jeszcze tylko rada pedagogiczna. Jeszcze przygotować materiały. Jeszcze sprawdzić plan. Jeszcze odpowiedzieć na wiadomości. I zanim rozpocznie się pierwszy dzień lekcji, lista obowiązków zaczyna rosnąć.

Pisząc ten artykuł, ponownie patrzę na pracę nauczyciela z kilku perspektyw: córki nauczycielki, osoby z ponad 20-letnim doświadczeniem w HR oraz trenerki pracującej z ludźmi nad dobrostanem, samoświadomością i sposobem funkcjonowania w wymagającym środowisku pracy.

Jako córka nauczycielki pamiętam, że powrót do szkoły oznaczał powrót szkoły do naszego domu. Przygotowania do rozpoczęcia roku, materiały, plany, zeszyty i myślenie o tym, co trzeba zrobić. Napięcie zaczynało rosnąć. Dziś wiem, że właśnie początek roku jest dobrym momentem, żeby nie tylko zaplanować pracę, ale również zaplanować siebie w tej pracy.

Bo warto zadać sobie pytanie:

Czy w tym roku chcę znowu tylko dotrwać do czerwca, czy chcę znaleźć sposób, żeby mieć energię również dla siebie i swojej rodziny?

Zanim kalendarz się zapełni

Początek roku to dobry moment na ustalenie priorytetów. Zanim pojawią się kolejne zebrania, zastępstwa, wiadomości i dodatkowe zadania, warto zastanowić się, co jest dla mnie naprawdę ważne.

Nie wszystko, co jest pilne, jest ważne. I nie wszystko musi zostać zrobione natychmiast.

Możesz zacząć od prostego ćwiczenia. Zapisz:

Trzy rzeczy, które w tym roku są dla mnie najważniejsze w pracy.

A następnie:

Trzy rzeczy, które są dla mnie ważne poza pracą.

To ważne, bo nauczyciel nie jest tylko nauczycielem. Jest również rodzicem, partnerem, przyjacielem, córką, synem, człowiekiem mającym swoje zainteresowania, potrzeby i życie poza szkołą.

Jeżeli tego nie zaplanujemy, bardzo łatwo całą dostępną przestrzeń zajmie praca.

Zaplanuj nie tylko zadania, ale swoją energię

W pracy z menedżerami często widzę, że potrafimy bardzo dobrze planować czas, ale znacznie rzadziej planujemy własną energię.

Tymczasem nauczyciel potrzebuje nie tylko godzin w kalendarzu. Potrzebuje również siły, koncentracji, cierpliwości i uważności.

Dlatego już teraz warto pomyśleć:

Co mnie regeneruje?

Co odbiera mi energię?

Po jakich dniach potrzebuję więcej odpoczynku?

Jeżeli wiemy, że rady pedagogiczne, zebrania czy pierwsze tygodnie szkoły będą intensywne, nie dokładajmy sobie wtedy wszystkich możliwych zobowiązań poza pracą.

Jeżeli po kilku godzinach lekcji potrzebujemy ciszy, zaplanujmy ją. Jeżeli wiemy, że po trudnym spotkaniu potrzebujemy chwili, żeby wrócić do równowagi- dajmy sobie tę chwilę.

Energia jest zasobem. Warto nią zarządzać tak samo świadomie jak czasem.

Nie zaczynaj roku od „tak” na wszystko

Początek roku często oznacza nowe propozycje, zadania, projekty i dodatkowe aktywności.

I właśnie wtedy warto szczególnie uważać na automatyczne „tak”.

Nauczyciele są często osobami zaangażowanymi i odpowiedzialnymi. Chcą pomóc, zrobić coś dobrze, wesprzeć innych. Ale każde dodatkowe „tak” zajmuje kawałek naszego czasu i energii.

Dlatego zanim przyjmiesz kolejne zadanie, zatrzymaj się na chwilę i zapytaj:

Czy naprawdę mam na to przestrzeń?

Jeżeli tak- świetnie.

Jeżeli nie – odmowa nie oznacza braku zaangażowania. Oznacza świadomość własnych możliwości.

Ustal granice, zanim pojawi się zmęczenie

Granice najłatwiej ustalać wtedy, kiedy jeszcze mamy energię.

Dlatego właśnie teraz, kiedy rok szkolny dopiero się zaczyna, warto zastanowić się, jakie zasady chcemy mieć w najbliższych miesiącach.

O której kończę pracę?

Kiedy odpowiadam na wiadomości rodziców?

Ile wieczorów w tygodniu chcę przeznaczać na przygotowywanie lekcji?

Czy chcę zabierać pracę do domu?

A jeśli tak – ile?

To szczególnie ważne dla nauczycieli, którzy mają własne dzieci.

Po powrocie ze szkoły zaczyna się przecież druga część dnia. Dzieci również potrzebują uwagi. Jest kolacja, zakupy, lekcje, zajęcia dodatkowe, rozmowy i zwyczajne życie.

Nauczyciel, który wraca do domu, nie przestaje być rodzicem.

Praca jest ważną częścią życia, ale nie powinna zajmować całego życia.

Dom nie powinien być drugą szkołą

To temat, który znam szczególnie dobrze z perspektywy córki nauczycielki, ale również pracującej mamy.

Kiedy praca regularnie wraca do domu, zabiera nie tylko czas, ale również uwagę.

Można siedzieć przy kolacji z rodziną i jednocześnie myśleć o uczniu, który sprawił problem. Można bawić się z dzieckiem i zastanawiać się nad jutrzejszą lekcją. Można być fizycznie w domu, ale myślami nadal pozostawać w szkole.

Dlatego warto mieć swój mały rytuał kończenia pracy.

Zamknąć komputer. Schować materiały. Zapisać to, co trzeba zrobić jutro.

I powiedzieć sobie:

„Na dzisiaj wystarczy.”

Nie wszystko musi być zrobione, żeby można było odpocząć.

Zostaw miejsce na nieprzewidziane

Szkoła jest miejscem, w którym bardzo wiele rzeczy może wydarzyć się inaczej, niż zaplanowaliśmy.

Pojawi się trudna rozmowa z uczniem. Rodzic będzie potrzebował kontaktu. Ktoś zachoruje i trzeba będzie przejąć zastępstwo. W klasie wydarzy się coś, czego nie przewidzieliśmy.

Dlatego nie warto wypełniać kalendarza do ostatniej minuty.

Zostawienie sobie przestrzeni nie jest brakiem organizacji. Wręcz przeciwnie.

Jeżeli pojawi się niespodziewana sytuacja, będziemy mieć na nią miejsce.

Nie planuj całego dnia. Zaplanuj również trochę przestrzeni.

Nie wszystko musi być idealne

Początek roku często wiąże się z dużymi oczekiwaniami. Chcemy dobrze przygotować lekcje, dobrze poznać uczniów, dobrze zorganizować klasę.

To naturalne.

Ale warto pamiętać, że dobry nauczyciel nie musi być idealnym nauczycielem.

Nie każda lekcja musi być wyjątkowa. Nie każda sytuacja wymaga perfekcyjnej reakcji. Nie każdy materiał musi być przygotowany w najdrobniejszym szczególe.

„Wystarczająco dobrze” nie oznacza „byle jak”.

Oznacza świadomość, że mamy ograniczony czas i energię i że warto zostawić ich trochę również dla siebie.

Moje trzy zasady na ten rok

Na początku roku proponuję jeszcze jedno krótkie ćwiczenie.

Zapisz:

W tym roku chcę robić więcej…

W tym roku chcę robić mniej…

W tym roku nie chcę już robić kosztem siebie i swojej rodziny…

A potem wybierz jedną konkretną zasadę, którą wprowadzisz od września.

Może to być jeden wieczór w tygodniu całkowicie bez pracy. Nieodpowiadanie na wiadomości po określonej godzinie. Dziesięć minut ciszy po powrocie ze szkoły. Jeden dzień w tygodniu bez zabierania pracy do domu.

Nie chodzi o wielką zmianę.

Chodzi o to, żeby nie wejść w nowy rok szkolny z rozpędu.

Zanim zabrzmi pierwszy dzwonek

Wakacje jeszcze się nie skończyły. Być może zostało kilka dni odpoczynku, zanim szkoła na dobre wypełni kalendarz.

To dobry moment, żeby nie tylko przygotować się do nowego roku szkolnego, ale również odpowiedzieć sobie na pytanie:

Jak chcę się czuć, kiedy nadejdzie czerwiec?

Zmęczona i wyczerpana?

Czy może zmęczona, bo praca nauczyciela jest wymagająca, ale jednocześnie z poczuciem, że przez cały rok pamiętałam również o sobie?

Jako córka nauczycielki wiem, że szkoła potrafi zająć bardzo dużo miejsca w życiu całej rodziny. Wiem też, ile serca nauczyciele wkładają w swoją pracę.

Dlatego na początku tego roku chciałabym zostawić nauczycielom jedną myśl:

Nie musisz czekać do czerwca, żeby odpocząć. Zacznij dbać o siebie już teraz.

Bo nowy rok szkolny nie musi zaczynać się od kolejnej listy obowiązków.

Może zacząć się od jednej decyzji: w tym roku również ja jestem ważna.