Końcówka roku szkolnego to dla wielu nauczycieli jeden z najbardziej wymagających okresów. Wystawianie ocen, poprawy, klasyfikacje, wycieczki, spotkania z rodzicami, dokumentacja i jednocześnie codzienna praca z uczniami. To czas, w którym łatwo funkcjonować w trybie „jeszcze tylko to zrobię”, odkładając własne potrzeby na później.
Pisząc ten tekst, ponownie łączę kilka perspektyw: córki nauczycielki, osoby od ponad 20 lat pracującej w obszarze HR oraz trenerki wspierającej ludzi w budowaniu dobrostanu, samoświadomości i odporności psychicznej. Dorastając, obserwowałam codzienność mojej mamy. Widziałam stosy zeszytów na stole, przygotowania do lekcji późnym wieczorem i weekendy, które często stawały się przedłużeniem tygodnia pracy. Szczególnie pod koniec roku szkolnego.
Pamiętam także coś jeszcze. Nawet kiedy mama była już w domu, część jej uwagi nadal pozostawała w szkole. Analizowała rozmowy z uczniami, zastanawiała się nad trudnymi sytuacjami lub planowała kolejne zajęcia. Dziś rozumiem, że jednym z największych wyzwań zawodu nauczyciela jest nie tylko intensywność pracy, ale także trudność w jej zakończeniu.
Dlatego kiedy mówimy o dobrostanie nauczyciela, warto spojrzeć nie tylko na to, co dzieje się w szkole, ale również na codzienne nawyki, które pomagają odzyskiwać energię i wracać do równowagi.
Well-being buduje się w codzienności
Kiedy słyszymy słowo „dobrostan”, często myślimy o wakacjach, dłuższym urlopie lub dużych zmianach w życiu. Tymczasem nasze samopoczucie budują przede wszystkim małe działania powtarzane każdego dnia.
Nie chodzi o dodawanie kolejnych punktów do listy obowiązków. Chodzi raczej o stworzenie takich warunków, które pozwalają organizmowi regenerować się na bieżąco, zamiast funkcjonować przez wiele miesięcy w ciągłym zmęczeniu, czekając na zasłużony letni urlop (a nie wakacje, bo wakacje przecież są dla uczniów, a nie dla nauczycieli!).
To właśnie codzienne nawyki mają największy wpływ na poziom stresu, koncentrację, odporność psychiczną i jakość relacji z innymi.
Zamknij dzień pracy
Jednym z najważniejszych nawyków wspierających dobrostan jest świadome kończenie pracy.
W wielu zawodach wyjście z biura oznacza zakończenie obowiązków. W przypadku nauczycieli granica między pracą a życiem prywatnym jest znacznie bardziej płynna. Sprawdziany, przygotowanie materiałów, dokumentacja czy wiadomości od rodziców często „przenoszą się” do domu.
Dlatego warto stworzyć własny rytuał zamykania dnia pracy. Może to być uporządkowanie biurka, zapisanie najważniejszych zadań na kolejny dzień lub krótkie podsumowanie tego, co udało się zrobić.
To prosty sygnał dla mózgu: na dziś wystarczy!
Nie oznacza to, że wszystkie obowiązki znikną. Pomaga jednak postawić symboliczną granicę pomiędzy rolą nauczyciela a pozostałymi rolami, które również są ważne.
Stwórz przestrzeń między szkołą a domem
W pracy z liderami i menedżerami często rozmawiamy o znaczeniu świadomego przechodzenia między różnymi rolami życiowymi. Ta sama zasada dotyczy nauczycieli.
Po kilku godzinach intensywnej pracy trudno od razu wejść w rolę rodzica, partnera czy opiekuna. Układ nerwowy potrzebuje chwili, aby przestawić się z trybu działania na tryb odpoczynku.
Warto stworzyć sobie kilka minut przejścia pomiędzy szkołą a domem. Może to być spacer, spokojny oddech w samochodzie, krótka medytacja lub po prostu kilka minut ciszy przed wejściem do mieszkania.
To niewielki rytuał, który pomaga zostawić część zawodowego napięcia za sobą.
Znajdź swoją praktykę regulacji
W pierwszym artykule pisałam o znaczeniu regulacji układu nerwowego. Tym razem chciałabym zachęcić do znalezienia własnej, codziennej praktyki.
Nie istnieje jedna metoda dobra dla wszystkich. Każdy z nas regeneruje się inaczej.
Od wielu lat praktykuję jogę i obserwuję, jak ogromne znaczenie ma regularny kontakt z własnym ciałem. Nie chodzi o skomplikowane pozycje ani godzinne zajęcia. Czasami wystarczy pięć lub dziesięć minut prostych ćwiczeń rozciągających, aby rozluźnić napięcie zgromadzone w karku, barkach czy plecach.
Dla innych najlepszą formą regeneracji będzie spacer, jazda na rowerze, pływanie, taniec lub praca w ogrodzie- ten ostatni sposób był właśnie ulubionym sposobem na regenerację mojej mamy. Dopiero od niedawna zaczęłam rozumieć, że po to uciekała zaraz „po szkole” do ogrodu!
Ważne jest, aby ciało miało możliwość rozładowania napięcia, które naturalnie gromadzi się podczas intensywnego dnia pracy.
Medytacja i uważność – kilka minut, które robią różnicę
Coraz więcej badań pokazuje, że regularna praktyka uważności może wspierać koncentrację, obniżać poziom stresu i pomagać w regulacji emocji.
Dla wielu osób słowo „medytacja” brzmi jednak jak coś trudnego lub wymagającego dużej ilości czasu. Tymczasem można zacząć od bardzo prostych działań.
Usiądź wygodnie, zamknij oczy i przez trzy minuty obserwuj swój oddech. Bez zmieniania go. Bez oceniania. Po prostu zauważaj, jak powietrze wpływa i wypływa z ciała.
Można również praktykować uważność podczas codziennych czynności. Pijąc poranną kawę, idąc na spacer czy jedząc posiłek. Przez chwilę skupiać uwagę na tym, co widzę, słyszę i czuję, zamiast analizować kolejne zadania.
To niewielkie momenty zatrzymania pomagają wracać do chwili obecnej i zmniejszają przeciążenie wynikające z ciągłego planowania i zamartwiania się.
Chroń czas dla rodziny i dla siebie
Jako córka nauczycielki patrzę na dobrostan nauczyciela również z perspektywy rodziny.
Pamiętam wieczory, podczas których szkolne obowiązki zajmowały dużą część domowej przestrzeni. Wiem, że wielu nauczycieli doświadcza podobnych sytuacji.
Dlatego jednym z najważniejszych nawyków jest świadome tworzenie czasu wolnego od pracy.
Może to być wspólny posiłek bez telefonu, wieczorny spacer, rozmowa z dzieckiem czy chwila poświęcona wyłącznie sobie.
Nie chodzi o ilość czasu, ale o jakość obecności.
Kilkanaście minut pełnej uwagi często daje więcej niż kilka godzin spędzonych obok siebie, kiedy myślami jesteśmy gdzie indziej.
Nie wszystko musi być zrobione dzisiaj
Osoby wykonujące zawody pomocowe często mają bardzo wysokie poczucie odpowiedzialności. Chcą zrobić wszystko jak najlepiej.
Jednak końcówka roku szkolnego przypomina bardziej maraton niż sprint.
Warto codziennie zadać sobie pytanie: „Co naprawdę wymaga mojej uwagi dzisiaj, a co może poczekać do jutra?”.
Priorytetyzowanie nie oznacza mniejszego zaangażowania. Oznacza mądre zarządzanie własną energią.
Nauczyciel, który jest przemęczony, nie staje się bardziej skuteczny. Wręcz przeciwnie, jego zasoby poznawcze, emocjonalne i fizyczne stopniowo się wyczerpują.
Sen – najtańsze i najskuteczniejsze narzędzie regeneracji
Wielu nauczycieli zna ten stan- po kilku dniach krótszego snu drobne problemy zaczynają bardziej irytować, trudniej o cierpliwość wobec uczniów, a nawet proste zadania wymagają większego wysiłku. To nie kwestia słabszego charakteru czy mniejszej motywacji. To sygnał, że organizm potrzebuje regeneracji.
To właśnie podczas snu układ nerwowy regeneruje się po całym dniu, porządkuje informacje i odzyskuje zdolność radzenia sobie ze stresem.
Pod koniec roku szkolnego sen często staje się pierwszą rzeczą, z której rezygnujemy. Tymczasem właśnie wtedy jest najbardziej potrzebny.
Nie zawsze mamy wpływ na długość snu, ale często możemy zadbać o jego jakość. Pomocne bywają proste działania: ograniczenie pracy bezpośrednio przed snem, odłożenie telefonu, przewietrzenie sypialni czy stworzenie spokojnego wieczornego rytuału.
Sen nie jest luksusem. Jest jednym z najważniejszych elementów dobrostanu.
Zauważ to, co się udało
Końcówka roku szkolnego sprzyja skupianiu się na tym, czego jeszcze nie zdążyliśmy zrobić.
Jeszcze jedna poprawa. Jeszcze jedno zebranie. Jeszcze jeden dokument.
W natłoku obowiązków łatwo przeoczyć wszystko to, co wydarzyło się przez ostatnie miesiące.
W pracy rozwojowej często zachęcam uczestników szkoleń do zauważania własnych sukcesów. Nie po to, aby tworzyć sztucznie pozytywny obraz rzeczywistości, ale po to, aby zobaczyć ją pełniej.
Nauczyciele wykonują ogromną pracę, której efektów nie zawsze da się zmierzyć wynikami egzaminów.
Czasami sukcesem jest uczeń, który po raz pierwszy uwierzył w siebie. Czasami dziecko, które zaczęło aktywnie uczestniczyć w lekcjach. Innym razem trudna rozmowa przeprowadzona z empatią i spokojem.
Takie momenty łatwo umykają.
Dlatego warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie trzy proste pytania:
- Co dziś poszło dobrze?
- Z czego jestem zadowolona lub zadowolony?
- Za co mogę być wdzięczna lub wdzięczny?
Praktyka wdzięczności nie polega na ignorowaniu trudności. Pozwala natomiast dostrzec również to, co działa, wspiera i daje energię.
Zatrzymaj się przed wakacjami
Zanim rozpoczną się wakacje i pojawi się myśl o kolejnym roku szkolnym, warto zatrzymać się na chwilę.
Nie po to, aby analizować kolejne zadania. Nie po to, aby planować następne miesiące.
Po to, aby uznać własny wysiłek.
Za każdą lekcją, rozmową, wycieczką, sprawdzianem i spotkaniem z rodzicami stoi konkretny człowiek. Nauczyciel, który każdego dnia wnosił swoją wiedzę, uwagę, energię i zaangażowanie.
Warto o tym pamiętać.
Wdzięczność skierowana do samego siebie nie jest przejawem egoizmu. Jest wyrazem szacunku dla własnej pracy i wysiłku.
Od czego zacząć?
Jeśli nie wiesz, od czego zacząć, wybierz jeden mały nawyk na najbliższy tydzień:
- trzy spokojne oddechy przed wejściem do klasy,
- pięć minut rozciągania karku, barków i pleców,
- krótki spacer bez telefonu,
- trzy minuty medytacji,
- zapisanie jednej dobrej rzeczy, która wydarzyła się danego dnia,
- zamknięcie laptopa o ustalonej godzinie,
- dziesięć minut pełnej uwagi poświęconej bliskiej osobie.
Dobrostan nauczyciela nie powstaje dzięki jednorazowym działaniom. Buduje się go każdego dnia poprzez drobne decyzje i codzienne wybory.
Bo nauczyciel, który potrafi zadbać o własną energię, zdrowie i równowagę, zyskuje nie tylko więcej siły do pracy. Staje się także wzorem dla uczniów, pokazując im, że troska o siebie nie jest luksusem. Jest jedną z najważniejszych kompetencji życiowych.

